Maj 2011
- Weekendowy wypad do Kopenhagi cz. I
- Nyboder i Kastellet cz. II
- Uroczysta zmiana warty cz. III
- Muzeum browaru Carlsberg cz. IV
- Ogrody Tivoli cz. V
- Rejs kanałami Kopenhagi cz. VI
- Wieża Rundetaarn cz. VII
- Vor Frelsers Kirke cz. VIII
- Wolne Miasto Christiania cz. IX
- Bonus cz. X
Albumy
- Weekendowy wypad do Kopenhagi Maj 2011
- Zajezdnia remontowa SKM Gdynia
- Asia i Jakub Fotografia ślubna
- Podróż do Nowej Zelandii Nowa Zelandia 2010
- Klatka schodowa starej kamienicy Architektura
- Andrzej i Ola Fotografia ślubna
- Porsche 911 Carrera Motoryzacja
- Honda CBR600 RR Motoryzacja
- Anna i Mariusz Fotografia ślubna
Wolne Miasto Christiania
Maj 2011cz. IX
Spod wieży udajemy się do ostatniego już, ale najważniejszego punktu naszej wycieczki. Jest to autonomiczna dzielnica Christiania. Jej historia zaczęła się w 1971 r. kiedy to grupa hippisów zajęła opuszczone koszary byłej jednostki wojskowej w Christianshavn. Duńskie władze nadały mieszkańcom legalny status niezależnej społeczności. W chwili obecnej Wolne Miasto Christiania zamieszkuje niecały tysiąc osób.
W roku 1994 mieszkańcy opublikowali własny kodeks praw. Niedozwolone jest korzystanie z samochodów, kradzieże, korzystanie z broni, kamizelek kuloodpornych i ciężkich narkotyków. Niedozwolone jest również bieganie - jeżeli biegasz, oznacza to, że jesteś albo złodziejem, albo z policji.
Atmosfera jaka tutaj panuje, radość, zabawa, głośna muzyka i zapach palonego zioła. Nie wszyscy jednak wyglądają tak przyjaźnie jak można by się tego spodziewać. Wytatuowani handlarze na ulicy dilerów (Pusher street), obserwujący krzywym wzrokiem czy też typowa burdel mama ściągająca klientów olbrzymim biustem. Nie ma się co oszukiwać, oni są tutaj, aby zarobić - ciemne typki w biały dzień.
W 2002 r. władze wystosowały społeczny apel wobec mieszkańców prosząc o ?zapewnienie wszelkich działań, czyniących handel narkotykami mniej widocznym?. Mieszkańcy dostosowali się do tego apelu i po dziś dzień dilerzy sprzedają towar ubrani w wojskowe moro, a ich stragany przykryte są siatkami kamuflującymi :-)
Szanując mieszkańców Christianii nie robiłem tam zdjęć, mimo że zakaz fotografowania dotyczy wyłącznie ulicy dilerów oraz ujmowania mieszkańców na zdjęciach. Cieszę się jednak, że udało nam się odwiedzić to miejsce, przede wszystkim dlatego, że po 40 latach władze Duńskie przejmują władzę nad Christianią i w chwili obecnej toczą się rozmowy z mieszkańcami. Pewne jest jednak, że jest to symbol wstydu dla Duńskiego rządu, który nie potrafi poradzić sobie z rozwiązaniem problemu i jedyne rozwiązanie jakie widzi rząd, to zlikwidowanie Christianii. Wygląda na to, że wolne, utopijne społeczeństwo, nie jest już takie wolne.
Opuszczamy Christianię i na wyjściu mijamy transparent z napisem "you are now entering the EU" - wracamy do Unii Europejskiej.







Adres e-mail*:
Treść komentarza*: