Dzień rozpoczęliśmy od podróży katamaranem
On The Edge. Wypłynęliśmy z portu, w kilka osób wciągnęliśmy żagle na maszt i ruszamy. Nasz rejs miał obejmować zatokę przy idyllicznej wyspie oraz otwór w skałach "
Hole in the Rock". Niestety, jedną z naszych koleżanek coś ugryzło i musieliśmy wcześniej zawrócić, gdyż źle się czuła. Na szczęście udało nam się zjeść lunch w tej zatoce, Panowie z obsługi przygotowali bardzo dobre jedzonko, które na wodzie, na słoneczku smakowało wyśmienicie i dosłownie całe jedzenie zniknęło w naszych brzuchach.
On the Edge w porcie
Po lunchu zeszliśmy na ląd gdzie zebraliśmy mnóstwo całkiem sporych muszli. Oprócz kilograma muszli, które miałem potem problem przetransportować, znalazłem również ususzonego kraba i rozgwiazdę.
Do naszej dyspozycji były niewielkie kajaki morskie jak i pływanie na dętce za pontonem z bardzo dużą prędkością. Trochę bolało, ale warto było :-)
Na pokładzie katamaranu On the Edge
Dzień szybko minął w relaksacyjnej atmosferze. Na powrocie nie było już tak słonecznie, było pochmurnie i wiało. Katamaran nabrał dzięki temu takiego pędu, że woda powoli zaczynała wdzierać się na pokład.
Rejs zakończyliśmy tam gdzie rozpoczęliśmy i wybraliśmy się w stronę kolejnej Maoryskiej wioski.
Adres e-mail*:
Treść komentarza*: