Nowa Zelandia 2010
- Podróż do Nowej Zelandii Dzień I-II
- Christchurch Dzień III
- Lot balonem Dzień IV
- Goldfields Mining Centre Dzień V
- Queenstown Dzień VI
- Queenstown - Shotover Dzień VI
- Doubtful Sound Dzień VII-VIII
- Rotorua - Te Puia Dzień IX
- Lady Knox Dzień X
- Wai-O-Tapu Dzień X-XI
- Tongariro National Park Dzień X-XI
- Auckland Dzień XI
- On the Edge Dzień XII
- Soplica Kauri Dzień XIII
- Powrót do domu Dzień XIV
Albumy
- No to może Wietnam? Azja 2012
- Kraje byłej Jugosławii Eurotrip 2011
- Weekendowy wypad do Kopenhagi Maj 2011
- Zajezdnia remontowa SKM Gdynia
- Asia i Jakub Fotografia ślubna
- Podróż do Nowej Zelandii Nowa Zelandia 2010
- Klatka schodowa starej kamienicy Architektura
- Andrzej i Ola Fotografia ślubna
- Porsche 911 Carrera Motoryzacja
- Honda CBR600 RR Motoryzacja
- Anna i Mariusz Fotografia ślubna
Powrót do domu
Nowa Zelandia 2010Dzień XIV
I w ten oto sposób dotarliśmy do końca wycieczki. Odprawa bagażowa, limit bagażu 20 kg, udało się... pani mi podarowała 4 kg nadbagażu :-) Rekordzista u nas miał łącznie 45 kg, z czego bagaż rejestrowany to 36 kg ;-) Odprawa i o godzinie 0:30 czasu lokalnego wpuszczają na pokład. Pierwszy lot, Singapore Airlines SQ 282 zajął niecałe 11 godzin. Przed 7 rano byliśmy w Singapurze. Korzystając z dwugodzinnego postoju zakupiłem zamówione wcześniej prezenty :-)
Kolejny lot, tym razem do Londynu zajął nam prawie 14 godzin. SQ 308 To była masakra. Człowiek na pokładzie samolotu przez tyle czasu już naprawdę nie wie co ma ze sobą zrobić. Podczas lotu mieliśmy sporo delikatnych turbulencji, wiatr na ogonie osiągał 275 km/h. Dla porównania, w pierwszą stronę było około 20km/h :-)
W Londynie czekała nas masa chodzenia, przejazd autobusem do innego terminalu i kolejna odprawa. Jak miło usłyszeć na odprawie polskie "dzień dobry". Miła pani nas szybciutko odprawiła, kolejna kontrola paszportowa, sprawdzanie bagażu podręcznego i lecimy do Warszawy. Lot LO 280 zleciał dość szybko, podczas lotu podano nam kanapki, na których widok już mi się zrobiło niedobrze. Serdecznie miałem już dość samolotowego jedzenia.
W Warszawie miałem 1 godzinę i 15 minut na odebranie bagażu, przejście przez kolejną odprawę i dojście do samolotu. Odprawę zamykali na 20 minut przed odlotem, wiec pozostało w zasadzie 55 min. Jak zwykle sprawnie na lotnisku w Warszawie, swój bagaż otrzymałem po ok. 40 minutach od wylądowania. Szybciutko się pożegnałem, biegiem po kolejny bilet do Gdańska i ufff zdążyłem. Ostatni lot i jak na złość klimatyzacja była rozwalona. W zasadzie miała 2 stopnie działania: max zimno i max gorąco. Steward bezradnie próbował co jakiś czas przełączać. Efekt był taki, że człowiek albo się pocił jak bóbr, albo zamarzał na kość.Po lądowaniu przeszliśmy z samolotu do autobusu, który podjechał pod terminal w Gdańsku. Gdy do budynku weszła ostatnia osoba, od razu ruszyły taśmy z bagażami - to jest to! Po co rozbudowywać lotnisko, skoro komfort jest większy na mniejszych lotniskach?
No i udało się, w końcu w domu, powrót zajął niecałe 36h, z czego 28h było na pokładzie samolotu. Uwzględniając zmiany czasu, wyszło na to, że byłem tego samego dnia w Nowej Zelandii (odprawa o 0:30 czasu lokalnego) i w domu (lądowanie o 23:40 czasu lokalnego). Dla przypomnienia powiem, że gdy lecieliśmy w pierwszą stronę, na kalendarzu mogliśmy przesunąć okienko o 2 dni :-)Całkowita odległość lotów do Nowej Zelandii, po Nowej Zelandii i z powrotem do Polski wyniosłą trochę ponad 48.000 km :-)
Nową Zelandię z pewnością warto odwiedzić, jest krajem zupełnie innym od tych, które znamy w Europie. Po pierwsze ludzie są o wiele milsi niż u nas, są bardzo życzliwi, pomocni i uczciwi. Po drugie nie jest tak zepsuta cywilizacją, jest masa dziewiczych zielonych terenów. W wielu przypadkach zauważyć można znaczne podobieństwa do Anglii oraz USA.
Bardzo chętnie odwiedziłbym Nową Zelandię ponownie, jednak tym razem zorganizowałbym sobie wycieczkę sam, bo szczerze mówiąc dawno się tak nie nasiedziałem i nie specjalnie przepadam za zwiedzaniem kraju zza szyby autokaru. Punkty mojej podróży, które z pewnością bym powtórzył to przede wszystkim Fiordland National Park. Do tego koniecznie Wai-O-Tapu Thermal Wonderland i Auckland. Chciałbym także zobaczyć więcej drzew Kauri.
Na koniec chciałbym powrócić do słów Wolfganga, otóż ja również uważam, że jeśli jest jakieś miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić, to jest to fiord Doubtful Sound.








Adres e-mail*:
Treść komentarza*: